Skip to content Skip to footer

Towarem jestem, czyli seks po polsku

Z seksu uczyniono przedmiot.

Nienawidzę myśli, że mam być przedmiotem.

Marylin Monroe

Irena Jarocka śpiewała kiedyś –  choć nie było to tak dawne kiedyś jak się niektórym wydawać może – Motylem jestem, dziś jednak tytuł tej piosenki brzmiałby: Towarem jestem. Żyjemy w czasach powszechnego konsumpcjonizmu, natychmiastowego zaspokojenia. W czasach, w których czekać na nic nie wypada, a przynajmniej czekać zbyt długo. Pragniemy bliskości, a nie mamy czasu jej budować. Zasypiając samotnie tęsknimy za uczuciem, lecz związek wymaga czasu, którego przecież nie mamy. Wszak dostarczenie sobie orgazmu jest o wiele prostsze niż stworzenie więzi, niż oswojenie drugiego człowieka.

Nie chcemy być dziś odpowiedzialni za innych, a internet oferuje nam właśnie taki brak konsekwencji i zobowiązań. I choć bliskości w żadnym sklepie nie kupimy, to seks dostać już możemy. Być może z tęsknoty człowieka za drugim człowiekiem. A może – mówiąc mniej poetycko – z chęci zaspokojenia popędów wynika coraz większa popularność wszelkich serwisów randkowych. Serwisów, na których jedni szukają wielkiej miłości, inni przygody, a jeszcze inni jedynie dobrej zabawy.

Na początku był seks

Seks jest nierozerwalnie związany z istnieniem człowieka. Gdyby wolno było mi zmienić nieco biblijny przekaz, to napisałabym wówczas, że na początku był seks i że to przez niego wszystko się stało.  Znali go już starożytni Grecy, pisał o nim Platon w Uczcie, a i nasza współczesność jest silnie seksualna. Żyjemy w czasach, w których brak miłości nie stanowi już przeszkody, by oddawać się miłosnym uciechom. Obecność seksu na portalach czy to plotkarskich, społecznościach, czy też randkowych to już nie pojedynczy przypadek, to fakt. Seks szturmem wdarł się w czasy, w których żyjemy, wkraczając w coraz liczniejsze obszary naszego życia. I tak, to co kiedyś było prywatne, dziś stało się publiczne. Żyjemy w kulturze podglądania i obnażania. Seks jest wszędzie. Po pierwsze reklamować można nim wszystko: pasztet, płyń do mycia naczyń, dezodorant czy pomysł na obiad (oczywiście z proszku). Po drugie dziś wygląd to podstawa, a wygląd atrakcyjny to większe szanse na sukces.

Seks i skandal to to, co kochamy najbardziej

Wróćmy jednak do portali plotkarskich. Ich istnienie i popularność z pewnością podyktowane jest naturą człowieka. Lubimy plotkować, czytać o cudzych wpadkach, zwłaszcza jeśli te potknięcia przydarzają się gwiazdom. Nie trzeba prowadzić zbyt dokładnych obserwacji, by zauważyć, że i na tego typu portalach seks jest obecny. Wszak plotka sprzedaje się dobrze, skandal również, a seks i skandal, to już gwarancja wysokiej poczytności „newsa”, który oba te elementy zawiera.

I tak wchodząc na portal pudelek.pl możemy przeczytać, że Była DiCaprio (pozuje) topless na plaży, że Mucha wypina się za 200 tysięcy, że Modelki Victoria’s Secret promują perfumy (i robią to w samej bieliźnie), Kerr wypina tyłek jak Herbuś… ( tu portal z pieskiem w nazwie pyta o to, która z pań jest ładniejsza), Miley zasłania majtki… Albo brak majtek (ma majtki czy też nie ma? – oto dylemat godny Szekspira), dowiadujemy się również, że męskie pupy przyciągają uwagę Maryli Rodowicz, a seksowna Piszczałka prezentuje bieliznę na wybiegu. Wszystkie te informacje zostają zilustrowane adekwatnymi do treści wiadomości zdjęciami.

Dużą popularnością cieszą się również portale randkowe. I chociaż tu obecność seksu dziwić nie powinna, to warto zadać sobie pytanie, czego szukają na nich internauci.

Wydaje się, że sama miłość jest dziś czymś niemodnym, czymś na co wiecznie zajętemu społeczeństwu szkoda czasu. Nie mając miłości i czasu na budowanie prawdziwej relacji z drugim człowiekiem szukamy substytutów, łatwego zaspokojenia swoich pragnień i tęsknot. A jak wiadomo, kto szuka, ten i znajdzie, tym bardziej, że nie musi zbyt długo buszować w sieci, by natknąć się na to, czego akurat potrzebuje.

Miłość romantyczna… e tam!

Dziś seks i intymne związki wchodzą w sferę konsumpcji. są czymś, co można kupić i sprzedać. W nowoczesnych czasach miłość prawdziwa, czy romantyczna, (o której czytać możemy w średniowiecznych romansach) traci na znaczeniu. Dla jednych jest ona już tylko historycznym przeżytkiem – czymś, na co w dzisiejszych czasach nie sposób znaleźć miejsca, inni wciąż o niej marzą i próbują taką właśnie miłość przeżyć. Pogoń za nowymi doznaniami, za natychmiastową satysfakcją i spełnieniem, to znak naszych czasów.  Ludzie coraz częściej nie pragną być ze sobą na dobre i na złe, dopóki śmierć ich nie rozłączy, lecz dopóty trwają w związku, dopóki przynosi im on satysfakcję.

Pojawienie się problemów to znak, że nadszedł czas rozstania. „Zużytych” partnerów wyrzucamy tak, jak wyrzuca się śmieci: bez żalu i roztkliwiania się nad końcem związku. Panuje powszechna tendencja do spłycania związków międzyludzkich, do świadczenia sobie określonych usług i zaspokajania odczuwanych w danej chwili potrzeb. Satysfakcję ze związku (niezależnie od tego, jak go rozumiemy), lub chociaż nadzieję na jej otrzymanie gwarantują nam właśnie portale randkowe.

Miłość z internetu?

Jednym z nich jest istniejąca od września 2002 roku Sympatia.pl. To jedno z wielu w sieci miejsc, w którym możemy rozpocząć poszukiwania swojej drugiej połówki.  Wpisując, czego szukamy na portalu możemy wybrać również opcję przygoda, zabawa, czy też seks. Z jednej strony pozwala to na określenie naszych oczekiwań i znalezienie osób o podobnych preferencjach, z drugiej jednak niewielu użytkowników zamieszcza taką informację na swoimi profilu.

Wiele o internautach mówi również to, jak się prezentują. Większość panów nie mówi o sobie praktycznie nic, pisząc zamiast tego, że by go poznać wystarczy napisać, zapytać, czy spotkać się. Niektórzy od razu podają do siebie kontakt, inni twierdzą, że wszystko widać na zdjęciu (najczęściej przedstawiającym atrakcyjnego, młodego mężczyznę). Są też tacy, którzy informacje o sobie ograniczają do mniej lub bardziej mądrego cytatu, bądź też piszą jestem, jaki jestem (istotnie wiele to o nich mówi).

Większość mężczyzn zgodnie twierdzi, że ciężko jest im pisać o sobie, przez co najczęściej nie piszą nic. Ci, którzy jednak zdecydowali się coś o sobie napisać, często zwracają uwagę na wygląd, zachwalając swoją atrakcyjność i równie atrakcyjnego wyglądu wymagając od potencjalnej partnerki. Portal oferuje również możliwość dodania zdjęcia i to właśnie profile ze zdjęciami cieszą się największą popularnością. Im bardziej atrakcyjne zdjęcie, tym większa ilość wejść na profil danego użytkownika. Wprawdzie, jeśli wierzyć historiom par, które za pośrednictwem portalu się poznały, można znaleźć na nim poważny związek, niewiele jednak osób go szuka.

Seks – rozrywka bez zobowiązań?

Seks wyzwolił się już dawno z norm narzuconych mu przez tradycję, przez co dziś nie musi łączyć się ani ze związkiem, ani z bliskością. Coraz częściej jest bytem samodzielnym, przedmiotem wymiany, co doskonale widać właśnie w internecie.  Mogę zgodzić się tu z profesorem Baumanem, który pisze:

W społeczeństwie coraz bardziej wzorowanym na rynku konsumpcyjnym seks stał się seksrozrywką podobną do innych rozrywek, aktem epizodycznym, wolnym od nużącego wymogu czasochłonnych przysposobień i odstraszającego podobieństwa długotrwałych, a trudnych do przewidzenia konsekwencji.

A unikanie konsekwencji przychodzi nam niezwykle łatwo. W coraz większym stopniu żyjemy online i takich też związków szukamy. Wszak internetową relację można z łatwością zakończyć. Wystarczy przestać odpisywać na wiadomości, czy wylogować się z portalu, na którym dotąd byliśmy obecni. Internetowe flirty czy znajomości w ogóle nakładają na nas o wiele mniej zobowiązań niż tradycyjna forma relacji międzyludzkich. Z tych internetowych znacznie łatwiej jest się wycofać.

Portale randkowe, obiecują nam również pomoc w znalezieniu partnera idealnego dla nas. Stąd też dość szczegółowe kryteria wyszukiwania uwzględniające wzrost, wagę, budowę ciała, kolor oczu, włosów, itd. przyszłego partnera. Jeśli zależy nam na spotkaniu właściwej osoby powinniśmy uzupełnić również preferowany stosunek drugiej połówki do dzieci, małżeństwa, religii, picia alkoholu czy palenia papierosów.  To, czego szukamy z łatwością możemy znaleźć w internetowym katalogu. Tam użytkownicy zostali sami przez siebie opisani, sklasyfikowani, a ostatecznie gotowi do zawarcia znajomości (oczywiście z osobą, która im odpowiada). Dostajemy więc gotowego partnera, niczym szyty na miarę garnitur. A wszystko to przynajmniej w początkowej fazie wymaga od nas jedynie bycia online.  Rodzi to jednak poważną obawę, obawę o dojście do uprzedmiotowienia drugiego człowieka. Jeśli bowiem sprowadzimy istotę ludzką do zespołu odpowiadających nam fizycznie cech, to wówczas staje się ona bardziej towarem, niż podmiotem.

Czy już jestem towarem?

W moim odczuciu obecność seksu na portalach również prowadzi do pewnego utowarowienia stosunków międzyludzkich. Trafnie ujmuje to Bauman:

Dobrze wytresowani konsumenci – a takimi jesteśmy w zasadzie wszyscy, i to w coraz młodszym wieku – mają tendencje do postrzegania świata, jako magazynu produktów. Relacja między klientem i towarem staje się wzorcem dla wszystkich innych związków, także międzyludzkich. Obowiązują przy tym dwa założenia. Po pierwsze – towar musi sprawiać przyjemność. Po drugie – nie ma żadnego powodu, by dochować wierności produktowi, jeśli nie spełnia już swej roli lub pojawią się bardziej obiecujące oferty.

Z jednej strony trzeba powiedzieć, że narzędzie samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Jak je wykorzystamy zależy jedynie od nas. Z drugiej zaś portale oferują nam pokusę łatwych, szybkich, niewymagających większego zaangażowania związków i jest to pokusa, której trudno się oprzeć.  W sieci człowiek coraz częściej jest produktem, tym lepszym, im bardziej atrakcyjnym. Nie bez powodu przecież większość portali sugeruje nam dodanie zdjęcia.

Seks na sprzedaż?

Z kolei na portalach z ogłoszeniami możemy już nie tylko sprzedać sukienkę, książki, kosmetyki, samochód czy dom, lecz również własne towarzystwo, czy dziewictwo. Tym samym okazuje się, że za odpowiednią cenę wszystko można kupić. Handel cnotą, seksualnością, handel samym sobą ma się nad wyraz dobrze. Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła Sprzedam dziewictwo sieć znajduje około 104, 000 stron odpowiadających naszemu zapytaniu. A skoro seks się sprzedaje i sprzedawać go można, to i na tym pierwszym razie da się nieźle zarobić.  Jeden z tematycznych portali reklamuje się następująco: Codziennie nowe dziewice czekają na Twój kontakt. A dziewic lub przynajmniej tych, które się za takie podały na tym portalu nie brakuje. Ogłoszenia o sprzedaży dziewictwa to obecnie 816 tematów i 1067 dotyczących tego postów.

Na forum Wirtualnej Polski również nie brakuje tego typu ogłoszeń: Sprzedam swoją cnotę –pisze monita30, wtóruje jej młoda18, która także chce zarobić na swoim dziewictwie. Podobny pomysł na zarobek ma Dorota, która określa siebie, jako kobiecą studentkę. Z kolei pretty_girl jest, jeśli wierzyć ogłoszeniu ładną studentką pilnie poszukująca konesera dziewic. Są też ogłoszenia (choć jest ich znacznie mniej), których autorzy wyrażają chęć kupienia dziewictwa. Zainteresowany tym jest m.in. maarcin1979.

Można się wprawdzie oburzać, że młodzi ludzie kupczą swoim życiem seksualnym,  że czynią z niego sposób zarabiania pieniędzy. Próżne to jednak żale, bowiem handel dziewictwem kwitnie. Nie wiadomo wprawdzie ile dziewczyn rzeczywiście sprzedaje swoją cnotę, jednak samo zainteresowanie tematem jest ogromne. Większość z nich ceni sobie swoje ciało i zdaje sobie sprawę z własnej atrakcyjności. Ceny za wprowadzenie dziewicy w świat erotycznych doznań są różne, seks z nią jest bowiem warty tyle, ile potencjalny partner zdecyduje się zapłacić.

Dziewictwo jest w cenie!

Fakt, iż dziś sprzedajemy intymność nie jest zjawiskiem kulturowo nowym, lecz ubranym w bardziej nowoczesną formę.  Dawniej aranżowane były małżeństwa dla pieniędzy, ziemi czy podniesienia statusu społecznego. Dziś szansę wzbogacenia się daje młodym dziewczynom sprzedaż cnoty.  Są one zainteresowane zwłaszcza starszymi, zadbanymi i zamożnymi panami, bo cnota tania nie jest. Trzeba za nią zapłacić od 5 tysięcy złotych wzwyż.  Dziewictwo tanieje w okresie letnim, wówczas dziewicę można „mieć” nawet za 1000 zł.  Najczęściej jednak cena za noc z dziewicą, to kompromis pomiędzy kupującym, a sprzedającym, często również młoda dziewczyna oddaje się temu, kto przedstawi najbardziej atrakcyjną ofertę.  Pieniądze to główny powód sprzedawania cnoty. Szybki zysk kusi, oczarowują możliwości, które stają przed młodym człowiekiem otworem o ile dysponuje odpowiednią ilością szeleszczących banknotów. Coraz częściej swoje dziewictwo decydują się spieniężyć również panowie. Tu jednak zainteresowanie jest o wiele mniejsze, a dotyczące tego ogłoszenia giną w morzu ofert zostawianych przez panie.

Dziewicą być… wiele razy?

To jak ocenimy tego typu zjawisko zależy wyłącznie od naszej moralności. Nie można go jednak rozpatrywać w oderwaniu od epoki i panujących trendów. Jak już wspomniałam, dziś seks nie musi łączyć się z bliskością. Coraz częściej staje się narzędziem do uzyskania pewnych pożądanych dóbr. Może być to opłacenie studiów, kursu, bądź też mieszkania w jednym z większych polskich miast. Trzeba bowiem wiedzieć, że sprzedające dziewictwo dziewczyny nie wykluczają stałego układu. Co ciekawe, dziewictwo można sprzedawać wielokrotnie.  Wystarczy w tym celu… kupić sztuczną błonę dziewiczą. W Polsce można również znaleźć kliniki, oferujące chirurgiczną rekonstrukcje błony dziewiczej. Hymenoplastyka to zabieg odtworzenia błony dziewiczej lub raczej stworzenia wrażenia jej obecności u partnera kobiety, która się tej „rekonstrukcji” poddaje.  Najczęstszą przyczyną poddawania się hymenoplastyce jest chęć oszukania partnera.

Czy sprzedawanie dziewictwa w sieci to jednorazowy epizod? A może już prostytucja? Jeśli wierzyć psychologom tego rodzaju zdarzenie zostawia trwały ślad w psychice młodej dziewczyny.  Po takim doświadczeniu może ona bać się trwałego związku, bliskości, czy samych mężczyzn. Istnieje również ryzyko, że będzie kontynuowała rozpoczętą seksualną działalność zarobkową.  Jeśli miałabym pokusić się o ocenę tego zjawiska, to powiedziałbym, że smutne to czasy, w których seks staje się towarem. Zarazem towarem tym jest człowiek. Uważam, że nie wszystko jest na sprzedaż. Pierwszy raz jest wart więcej niż to, ile ktoś zupełnie nam obcy zdecyduje się za niego zapłacić.

Seks gadżety to dopiero zabawa

W moim odczuciu obecność seksu na portalach wiąże się nie tylko z samym fizycznym zbliżeniem, lecz również z wszelkimi umożliwiającymi to, bądź czyniącymi przyjemniejszym zabawkami. Takich gadżetów nie brakuje chociażby na popularnym Allegro. Wśród wielu kategorii tematycznych znajduje się również Erotyka. Mieszczą się tu m.in. erotyczne filmy, gry, obuwie, literatura, biżuteria, feromony i afrodyzjaki czy akcesoria i gadżety. To właśnie ostatniej z tych kategorii pragnę się bliżej przyjrzeć. Wspomniane akcesoria i gadżety to chociażby bielizna i akcesoria jadalne, huśtawki miłosne, lalki miłości, pompki, pochwy i masturbatory, wibratory czy rury do tańca. Zainteresowani mogą również kupić kajdanki, karne kutasy czy złote nasadki na sutki z frędzelkami. Serwis oferuje możliwość dokonania tego rodzaju transakcji anonimowo, tj. bez rejestracji. 

Seks jest wszędzie!

Myślę, że nie będzie przesadą twierdzenie, że w mniej lub bardziej jawnej formie seks jest już wszędzie. Seks na portalach to odpowiedź na naszą chęć błyskawicznego zaspokojenia. Skoro bowiem możemy mieć błyskawiczny obiad (co z tego, że z proszku), błyskawiczny porządek (wystarczy w tym celu sięgnąć po reklamowane środki), skoro schudnąć też możemy błyskawicznie (to znów kwestia sięgnięcia po odpowiednie specyfiki) to i nasz seks może taki być. Dziś czekanie jest czymś niemodnym, czymś, do czego nie warto się przyznawać. Jeśli więc tylko tego zechcemy –to i seks możemy mieć błyskawiczny. A to, że nie będzie miał on nic wspólnego z miłością, bliskością, czy romantyzmem, to już zupełnie inna historia.

Na snucie miłosnych marzeń trzeba mieć czas. Związek wymaga starań i przygotowań, bo oswojenie drugiego człowieka to rzecz czasochłonna i pracochłonna.  Jak napisał Gabriel García Márquez: W seksie szukamy pociechy, gdy cierpimy na niedostatek miłości, dlatego proszę…nie bądźmy nowocześni, dajmy sobie czas na miłość, pozwólmy się pokochać, niekoniecznie błyskawicznie, a szczerze, wiążąco i trwale. I takiej nienowoczesnej i niebłyskawicznej miłości życzyłabym każdemu.