Skip to content Skip to footer

Czterodniowy tydzień pracy: mniej pracy czy wreszcie więcej życia

Wyobraźmy sobie zwykły czwartek wieczór. Nie ten nerwowy, po którym zostaje jeszcze jeden dzień „do przetrwania”, ale czwartek, który jest faktycznym końcem tygodnia pracy. Laptop zamknięty, skrzynka mailowa wyciszona, głowa zaczyna powoli przełączać się w tryb offline. Piątek nie jest już dniem regeneracji po pracy — staje się dniem dla życia.

Dla coraz większej liczby osób właśnie tak wygląda idea czterodniowego tygodnia pracy. I nie chodzi wyłącznie o jeden wolny dzień więcej. Chodzi o zmianę proporcji między pracą a resztą życia, która w ostatnich latach zaczęła wyraźnie się chwiać.

Skąd w ogóle bierze się potrzeba skracania czasu pracy?

Model pięciodniowego, 40-godzinnego tygodnia pracy powstał w świecie fabryk, linii produkcyjnych i fizycznej obecności. W świecie, w którym wydajność mierzyło się godzinami spędzonymi przy maszynie. Tymczasem współczesna praca coraz częściej polega na myśleniu, podejmowaniu decyzji, kreatywności i koncentracji — a te zasoby nie rosną proporcjonalnie do liczby godzin spędzonych przy biurku.

Pandemia tylko przyspieszyła to uświadomienie. Praca zdalna pokazała, że wiele zadań można wykonać szybciej, sprawniej i z mniejszym obciążeniem psychicznym. W efekcie pojawiło się pytanie, które wcześniej brzmiało niemal heretycko: czy naprawdę potrzebujemy pięciu dni pracy, żeby dobrze wykonywać swoje obowiązki?

Co pokazują doświadczenia innych krajów?

Nie jest to już tylko teoria. W ostatnich latach czterodniowy tydzień pracy był testowany m.in. w Wielkiej Brytanii, Islandii, Hiszpanii, USA czy Australii. Wyniki największych pilotaży są zaskakująco spójne: produktywność nie spada, a w wielu przypadkach wręcz rośnie, podczas gdy pracownicy deklarują lepsze samopoczucie i mniejsze zmęczenie. W jednym z największych badań koordynowanych przez organizację 4 Day Week Global aż 92% firm zdecydowało się pozostać przy skróconym tygodniu pracy po zakończeniu testów. Równolegle raporty Autonomy i BBC wskazują na spadek wypalenia zawodowego, lepsze zdrowie psychiczne i mniejszą absencję chorobową u pracowników.

To właśnie te dane sprawiły, że czterodniowy tydzień pracy przestał być traktowany jak HR-owa ciekawostka, a zaczął być analizowany jako realna alternatywa.

A jak wygląda to w polskich realiach?

Polskie prawo pracy wciąż opiera się na klasycznym modelu 40 godzin pracy tygodniowo. Czterodniowy tydzień pracy nie funkcjonuje jako osobna instytucja prawna. W praktyce oznacza to, że firmy wdrażają różne „wersje” tego rozwiązania — najczęściej pracę przez cztery dni po dziesięć godzin albo pilotażowe skrócenie tygodnia do 32 godzin przy zachowaniu wynagrodzenia.

W 2026 roku temat skróconego czasu pracy pojawił się również w polskiej debacie publicznej w związku z rządowymi pilotażami i testami w wybranych organizacjach. Nadal nie jest to zmiana systemowa, ale wyraźny sygnał, że dotychczasowy model przestaje być jedynym możliwym. Jednak mimo wyraźnych sygnałów z zagranicy, Polscy przedsiębiorcy są raczej negatywnie nastawieni na skrócenie tygodnia pracy, a ponad 50 % z nich uważa, że jest to niemożliwe ze względu na specyfikę ich branży. 

Lifestyle kontra rzeczywistość

Czterodniowy tydzień pracy doskonale brzmi w social mediach: dłuższe weekendy, spontaniczne wyjazdy, więcej czasu dla rodziny, poranki bez budzika i wrażenie, że wreszcie „oddycha się pełną piersią”. Ten obraz działa na wyobraźnię — szczególnie w świecie, w którym tempo pracy przez lata systematycznie rosło. Problem w tym, że sam dodatkowy wolny dzień nie jest gwarancją lepszego życia.

Jeśli skrócenie tygodnia pracy oznacza jedynie upchnięcie tej samej liczby zadań w krótszym czasie, efekt bardzo szybko okazuje się odwrotny od zamierzonego. Praca staje się bardziej intensywna, dni robocze dłuższe i bardziej obciążające, a poziom stresu rośnie zamiast spadać. W takim modelu wolny piątek bywa okupiony czterema dniami pracy na maksymalnych obrotach. Eksperci coraz częściej podkreślają, że kluczowa nie jest sama liczba dni pracy, lecz zmiana sposobu jej organizacji i kultury pracy. Czterodniowy tydzień ma sens tylko wtedy, gdy idzie w parze z realnymi zmianami: ograniczeniem zbędnych spotkań, jasnym ustaleniem priorytetów, mniejszą liczbą „zadań na wczoraj” i odejściem od kultury ciągłej dostępności. Bez tych elementów skrócony tydzień pracy staje się iluzją — formalnie krótszym, ale mentalnie jeszcze bardziej obciążającym.

W praktyce w wielu firmach piątek bardzo szybko zamienia się w nieoficjalny dzień „na nadrobienie maili”, szybkie telefony i sprawy, które „nie mogły poczekać do poniedziałku”. Granica między pracą a czasem wolnym zaczyna się zacierać, a czterodniowy tydzień — zamiast dawać ulgę — staje się kolejnym źródłem presji i poczucia, że trzeba być w gotowości przez cały tydzień, tylko w innej formie. To właśnie dlatego coraz więcej organizacji dochodzi do wniosku, że prawdziwym wyzwaniem nie jest skrócenie kalendarza, lecz zmiana filozofii pracy. Dopiero wtedy dodatkowy wolny dzień ma szansę stać się realnym zyskiem, a nie tylko dobrze brzmiącym hasłem.

Co realnie zmienia się w codziennym życiu?

Pracownicy uczestniczący w pilotażach mówią często o rzeczach pozornie drobnych, ale znaczących: spokojniejszych porankach, większej ilości snu, możliwości załatwienia spraw urzędowych bez brania urlopu, lepszych relacjach rodzinnych. Piątek przestaje być dniem regeneracji po pracy, a staje się dniem życia.

To właśnie te „miękkie” zmiany sprawiają, że czterodniowy tydzień pracy bywa postrzegany nie jako benefit, ale jako nowa jakość funkcjonowania.

Czy to przyszłość rynku pracy?

Najprawdopodobniej — selektywna. Nie każda branża i nie każde stanowisko pozwalają na wdrożenie czterodniowego tygodnia pracy bez głębokich zmian organizacyjnych. Produkcja, usługi wymagające ciągłej obecności czy praca zmianowa rządzą się innymi prawami, w których kluczowa jest dostępność i ciągłość procesów. W tych sektorach skrócenie tygodnia pracy oznaczałoby nie tylko zmianę grafiku, ale często całkowite przeprojektowanie modeli operacyjnych.

Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że w firmach opartych na pracy projektowej, kreatywnej i technologicznej skrócony tydzień pracy zaczyna pełnić nową rolę — nie benefitu, lecz narzędzia strategicznego. To sposób na przyciąganie talentów, ograniczanie rotacji i budowanie przewagi konkurencyjnej w środowisku, w którym elastyczność i autonomia są równie ważne jak wynagrodzenie.

Co istotne, badania i obserwacje rynkowe pokazują, że ta dyskusja coraz rzadziej dotyczy samej liczby przepracowanych godzin. Coraz częściej staje się pytaniem o to, jak definiujemy efektywność, zaangażowanie i sens pracy w nowoczesnym świecie. W tym ujęciu czterodniowy tydzień pracy jest raczej jednym z możliwych kierunków ewolucji niż uniwersalnym rozwiązaniem dla wszystkich.

Więcej niż jeden wolny dzień

Czterodniowy tydzień pracy nie jest magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów rynku pracy ani uniwersalną receptą na wypalenie zawodowe. Sam w sobie nie naprawi złej kultury organizacyjnej, chaosu komunikacyjnego ani nadmiaru obowiązków. Jest jednak czymś znacznie ważniejszym: symbolem zmiany sposobu myślenia o pracy i jej miejscu w życiu.

Przez lata funkcjonowaliśmy w przekonaniu, że bycie zajętym jest równoznaczne z byciem wartościowym. Pełny kalendarz, nadgodziny i ciągła dostępność stały się niepisanym dowodem zaangażowania. Tymczasem czterodniowy tydzień pracy podważa ten schemat, stawiając w centrum nie liczbę przepracowanych godzin, lecz sens, koncentrację i realny efekt pracy.

W tym ujęciu dodatkowy wolny dzień nie jest nagrodą ani luksusem, ale przestrzenią — na regenerację, relacje, zdrowie i życie poza zawodową tożsamością. Dla wielu osób to właśnie ta przestrzeń okazuje się kluczowa, bo pozwala wrócić do pracy z większą energią i uważnością, zamiast funkcjonować w trybie ciągłego zmęczenia.

Być może więc największą wartością czterodniowego tygodnia pracy nie jest sam piątek wolny od obowiązków, ale pytanie, które za nim stoi: czy praca ma wypełniać całe nasze życie, czy tylko jego ważną, ale ograniczoną część. I to pytanie — niezależnie od tego, czy skrócony tydzień pracy stanie się standardem — już na dobre wpisało się w rozmowę o przyszłości rynku pracy.

Chcesz dowiedzieć się jakie benefity są HITem na ten rok? Przeczytaj TU

Show CommentsClose Comments

Leave a comment